rozmowa z Markiem Stolarskim,
prezesem Przedsiębiorstwa Wdrożeniowo-Produkcyjnego NEEL Sp. z o.o. w Warszawie

 

Wśród zaprojektowanych w Waszej firmie rozwiązań, związanych z kolejową automatyką mikroprocesorową, jest między innymi system ochrony zwierząt przed kolizją z pociągami. Jak narodził się ten pomysł?

Rokrocznie na liniach kolejowych w Polsce dochodzi do ponad tysiąca wypadków z udziałem zwierząt, między innymi jeleni, dzików, saren, łosi. Najwięcej takich zdarzeń odnotowuje się w pasie województw północno-zachodnich, północnych i północno-wschodnich. Ich następstwem są wymierne straty finansowe w postaci: opóźnień pociągów, uszkodzeń taboru, a w przypadku składów pasażerskich — straty z tytułu konieczności organizowania komunikacji zastępczej i wypłat rekompensat dla pasażerów. Nasza firma zaproponowała więc oryginalne, unikatowe w świecie, rozwiązanie tego problemu w postaci Urządzenia Ochrony Zwierząt (UOZ). 

 

Na czym polega jego działanie?

Na znajomości zachowań zwierzyny, bowiem bazuje na jej instynkcie samozachowawczym. Do płoszenia wykorzystywane są naturalne sygnały akustyczne, które stanowią przekaz międzygatunkowy, zrozumiały praktycznie dla wszystkich dużych zwierząt. Emitowane dźwięki tworzą fantom polującego drapieżnika. Można powiedzieć, że inscenizujemy jedyne na świecie przedstawienie teatralne w lesie. Najpierw zwierzęta, słysząc na przykład głos alarmowy sójek — strażniczek lasu, zaczynają się rozglądać. Następnie rozlega się odgłos zaciekłego ujadania psów, po czym dobiega do ich uszu „krzyk” dopadniętej ofiary. W finale pojawia się pociąg, który jest sprawcą udawanego dramatu. Tak więc oszukujemy zwierzęta dla ich dobra, gdyż szybko nadjeżdżający pociąg sytuuje się poza instynktowną, właściwą naturze oceną zagrożenia. Emisja sekwencji alarmowych rozpoczyna się około 30—180 sekund przed przejazdem pociągu i trwa do momentu, gdy pociąg mija urządzenia zamontowane przy torze. Reakcja dzikich zwierząt na te sygnały jest uwarunkowana genetycznie w taki sposób, że nie zachodzi w nich proces oswajania się z tego typu bodźcami. Poziom głośności emitowanych dźwięków odpowiada naturalnym głosom zwierząt.

 

Proste i dlatego skuteczne…

Twórczynią tej metody jest pani profesor Simona Kossak, która kierowała Zakładem Lasów Naturalnych Instytutu Badawczego Leśnictwa z siedzibą w Białowieży. Jej rola była kluczowa. Jako wybitna specjalistka w dziedzinie psychologii zwierząt, pokierowała naszymi pracami, tłumacząc między innymi, że przez tysiące lat zwierzęta żyjące w naturze wcale nie przyzwyczaiły się do ostrzegawczych sygnałów, wysyłanych przez różne ich gatunki. W związku z tym, w naszych urządzeniach generujemy alarmowe głosy różnych ptaków i zwierząt oraz kilkanaście rodzajów szczekania psów. To naprawdę działa. UOZ, stosowane od 2004 roku w obrębie sieci PLK, wykorzystuje naturalne sekwencje dźwiękowe, występujące w przyrodzie. System włącza się tuż przed przejazdem pociągu; zwierzęta odsuwają się od toru; czekają na rozwój wydarzeń; a po przejeździe całego składu, gdy urządzenia zamilkną, powracają do przerwanych czynności. Nasza metoda uczy je, że pociąg jest drapieżnikiem.

 

Zapewne są przeciwnicy tego systemu…

Owszem, lecz my — oprócz argumentów merytorycznych — mamy również ekonomiczne. Otóż budowa przejścia naziemnego dla zwierząt oraz płotów wzdłuż torów kosztuje do 20 milionów złotych. My jesteśmy o wiele tańsi. Jeden kilometr trasy z naszym systemem to może być koszt około 350 tysięcy złotych.

 

Jak zatem UOZ sprawdza się w praktyce?

Pierwszym szlakiem, na którym z powodzeniem zamontowano system UOZ, był odcinek drogi kolejowej E20 Mińsk Mazowiecki—Siedlce. Tam też odbywały się pierwsze testy jego skuteczności. Do dziś pracownicy Wydziału Leśnego Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego prowadzą badania reakcji zwierząt na nadjeżdżające pociągi oraz akustyczne sygnały płoszące. W ich opinii możemy przeczytać, że:  Metoda akustycznej ochrony zwierząt, wykorzystująca naturalne dźwięki istniejące w przyrodzie, pozwala utrzymać ciągłość korytarzy ekologicznych i szlaków migracyjnych zwierząt, minimalizując ryzyko ich kolizji z pociągami. I dalej, że: (…) urządzenia UOZ-1 należy traktować jako jeden ze środków technicznych o bardzo wysokiej wartości przyrodniczej. Nie ulega bowiem wątpliwości, że, wygradzając płotem linię kolejową, tworzy się barierę ograniczającą migrację zwierząt, co — z punktu widzenia ochrony przyrody — jest zjawiskiem negatywnym.

 

Czy PKP są zainteresowane tym systemem?

Obecnie w całym kraju, na odcinkach linii kolejowych o łącznej długości ponad 70 kilometrów, zainstalowano przeszło 1000 sztuk UOZ. Poza linią E20,  urządzenia są zamontowane na odcinkach linii magistralnych, na przykład E30, w obszarze LCS Węgliniec i Bolesławiec oraz na E65, w obszarze LCS Nasielsk, Działdowo, Iława i Malbork. Trwają testy prawie setki urządzeń systemu UOZ na linii Moskwa—Sankt Petersburg—Helsinki. Niedługo będziemy mogli zaoferować sprzęt, który emituje dźwięki tylko w chwili, gdy zwierzę zbliży się do torów, nie zaś podczas przejazdu każdego pociągu. To stwarza całkowicie nowe możliwości komunikacji pomiędzy światem zwierząt a człowiekiem. Ważna jest możliwość montażu UOZ na każdej linii kolejowej, jako „nakładki”, wymagającej tylko zasilania w energię elektryczną. Trwająca od 2004 roku eksploatacja urządzeń wykazała ich wysoką niezawodność oraz odporność na próby kradzieży i zniszczenia. Konstrukcja obudowy okazała się bardzo odporna na dewastację, nie ulegając próbom wyrwania jej za pomocą łańcucha, przymocowanego do samochodu lub ciągnika. Poza tym zabezpieczona jest przed kradzieżą efektywnym systemem alarmowym.

 

Wersja do druku Wersja do druku | Mapa witryny
© 2016 Całość praw autorskich - Antoni Bochen